15 lutego 2010
W sklepie stoję w kolejce do kasy. Za mną ustawia się starsze małżeństwo i zaczynają wykładać na taśmę towar z koszyka. Po czym kobieta mówi do męża:
- Te orzeszki to ja lepiej schowam i będą na święta.
Po chwili dodaje
- Oleju do świąt też powinno wystarczyć.
No ładnie- pomyślałem sobie. To teraz już 2 miesiące przed Wielkanocą ludzie robią zakupy? No bo chyba to święto kobieta miała na myśli, bo przecież oleju słonecznikowego na walentynki nie kupuje się.
11 lutego 2010
Olimpiada- typy wyników
Za kilka chwil rozpocznie się Olimpiada w Vancouver. Kolejny raz oczy wielu kibiców będą skupione na dokonaniach sportowców. Niestety zimowa olimpiada nie budzi we mnie aż tylu emocji co jej letnia odpowiedniczka. Po prostu konkurencje z udziałem śniegu i lodu nie interesują mnie aż tak bardzo. Owszem zerkam czasami na skoki narciarskie, ale to chyba przez to, że telewizja ostatnimi laty serwuje tego sporo. Śledzę największe sukcesy polskich sportowców, ale nie do tego stopnia, abym się jakoś szczególnie tym emocjonował.
Jednak postanowiłem sobie sprawdzić sam siebie w typowaniu naszych szans w rywalizacji z innymi. Jako stały gracz w zakładach bukmacherskich postanowiłem się po prostu zabawić naszymi sportowcami. Oczywiście tylko wirtualnie, bowiem, znając swoją wiedzę w niektórych konkurencjach ciężko mi cokolwiek przewidywać. Można powiedzieć że niektóre typy niemalże na chybił trafił. Ot więc zabawa która pozwoli mi może troszkę bardziej poznać tych co będą występować w najbliższych dniach w Kanadzie.
1.BIATLON (Paulina Bobak, Agnieszka Cyl, Magdalena Gwizdoń, Weronika Nowakowska, Krystyna Pałka, Tomasz Sikora, Łukasz Szczurek).
Niektóre nazwiska kompletnie pierwszy raz słyszę. Z kobiet poza Gwizdoń i Pałką nic więcej mi się nie obiło o uszy. Z panów wiadomo polskim królem tej konkurencji jest Sikora. Nie sądzę abyśmy coś znaczącego zawojowali w tej konkurencji. Panie spiszą się zapewne na miarę swoich możliwości docierając do mety daleko za rywalkami. A czy Sikorę stać na powalczenie o czołowe lokaty? Myślę że miejsce w pierwszej dziesiątce będzie dobrym wynikiem. Nie sądzę również aby wyskoczył powyżej 5 pozycji. Niestety forma była rok temu. Ale olimpiada odbywa się co 4 a nie co 3 lata. Tak więc co najwyżej może być tylko właśnie pan Tomasz, jednk maksymalnie daję mu piątą lokatę.
2.BIEGI NARCIARSKIE (Sylwia Jaśkowiec, Justyna Kowalczyk, Paulina Maciuszek, Kornelia Marek, Maciej Kreczmer, Janusz Krężelok)
Najtrudniej chyba obstawiać faworytów. Myślę o Justynie Kowalczyk która już zostaje okrzyknięta Królową Śniegu. Czy aby nie zbyt szybko, czy nie zbyt pochopnie? Justyna ma formę nie da się ukryć, ale obawiam się o Jej psychikę, czy wytrzyma ciężar jaki spoczywać będzie na Jej barkach. Boję się też aby nie dostała również zapaści z przetrenowania. Niewątpliwie kandydatka do złota. I myślę że je zdobędzie, ale nie we wszystkich konkurencjach. Stawiam zatem na złoto na dystansie 30km i brąz w sprincie. A co z jej koronnym dystansem 10km? Tutaj mam niestety obawy. Pozostali polscy zawodnicy- tylko tło. Z panów Krężelok też nie bardzo będzie się liczyć. Może mejsce 10-20.
3.BOBSLEJE (Dawid Kupczyk, Paweł Mróz, Marcin Niewiara, Michał Zblewski)
A to Polacy już w końcu dorobili się własnego bobsleja? Jak doczytałem, marzą o 4 równych przejazdach. No cóż. Sukcesem byłoby miejsce w pierwszej dwudziestce, ale będą tylko tłem dla innych ekip.
4.ŁYŻWIARSTWO FIGUROWE (Anna Jurkiewicz, Joanna Sulej, Mateusz Chruściński, Przemysław Domański)
Nie lubię sportów gdzie dostaje się noty przyznawane przez sędziów za wrażenia. Może Jurkiewicz zabłyśnie jakimś pokazem. Ale nie aby zakwalifikowała się do strefy medalowej. Ale miejsce 7-10 całkiem w jej zasięgu. Pozostali? Nic wielkiego.
5.ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE (Katarzyna Bachleda-Curuś,Natalia Czerwonka, Katarzyna Woźniak, Luiza Złotkowska, Maciej Biega, Zbigniew Bródka, Sławomir Chmura, Sebastian Druszkiewicz, Konrad Niedźwiedzki, Maciej Ustynowicz)
Gdybym miał stawiać pieniądze to chyba bym zaryzykował na Konrada Niedźwiedzkiego- chorążego naszej reprezentacji. To mój czarny koń polskiej ekipy. Liczę po cichu na niespodziankę w postaci brązowego medalu. Pozostali raczej nie zdziałają wiele. Rozbudzą może nadzieje, np. Luiza Złotkowska, ale szybko się rozwieją.
6.ALPEJSTWO NARCIARSKIE (Agnieszka Gąsienica-Daniel)
Mistrzyni Polski? Ale co z tego, kiedy to sport niezmiernie rzadki w kraju. Statystka na tych igrzyskach.
7.NARCIARSTWO DOWOLNE (Karolina Riemen)
Nic nie zdziała. Będzie tylko tłem dla najlepszych.
8.SANECZKARSTWO (Ewelina Staszulonek, Maciej Kurowski)
Sanki to tańszy sprzęt jak bobslej, więc pewnie mamy swoje:) Staszulonek zdobyła 15 miejsce na ostatnich igrzyskach w Turynie. I myślę że w Vancouver stać ją na podobny wynik. No może 3-4 pozycje wyżej. Kurowski- miejsce Staszulonek pomnożone razy 2.
9.SHORT TRACK (Paula Bzura, Patrycja Maliszewska, Jakub Jaworski)
Konkurencja totalnie nieprzewidywalna. Czasami dziełem losu wyniki są totalnie nieprzewidywalne. I może dzięki temu któraś z pań uplasuje się w pierwszej dziesiątce? To byłby sukces ale wszystko możliwe
10.SKOKI NARCIARSKIE (Stefan Hula, Adam Małysz, Krzysztof Miętus, Łukasz Rutkowski, Kamil Stoch)
Wszyscy liczą na Małysza? A i owszem jest w niezłej formie. Ale nie mistrzowskiej. Do tego aby wygrać, potrzeba błysku geniuszu który już ma za sobą. Obstawiam że uda mu się maksymalnie 4-5 miejsce. I znów będzie tak blisko:) Za to jestem niepoprawnym optymistą i liczę na brąz w drużynie. Są lepsi? A i są, ale my potrafimy się zmobilizować drużynowo na wielkich imprezach. Jeśli Stoch czegoś nie zawali to szanse iluzoniczne, ale są.
11.SNOWBOARD (Paulina Ligocka, Maciej Jodko, Mateusz Ligocki, Michał Ligocki)
Może będę złośliwy, ale powiem tak- rodzinka będzie miała fajny wyjazd do Kanady. Może co niektórzy liczą na Paulinę. Ale mogą się przeliczyć. Raz medal mistrzostw europy i to jeszcze brązowy nie stawia jej w gronie faworytek. Ten sport rozwinął się w zastraszającym tempie i jest coraz bardziej popularny. Dlatego też i sportowców jest sporo.
Podumowując. Wg mojej zabawy to wrócimy ze zdobyczą medalową. Będzie złoto i brąz Kowalczyk. A przy dużym optymiźmie jeszcze brąz Niedźwiedzkiego oraz naszej drużyny skoczków. To i tak byłoby wiele, patrząc na to, że w historii naszych startów zdobyliśmy dotąd aż 8 medali.
Autor: Petitek79 o 14:44 0 komentarze
Etykiety: Na sportowo, Rozmyślania
8 lutego 2010
Poznańska miłość
Weekend upłynął na spokojnie, w większości w domu ze względu na panujący mróz. Zima niestety już męczy swoja obecnością i człowiekowi nie chce się wychodzić widząc hałdy śniegu na chodnikach. Za to poniedziałek okazał się łaskawy pomimo, iż budzik stałym zwyczajem rozwrzeszczał się o 5 rano. Nawet się wyspałem! Nie przeszkodziło mi też to, że spóźniłem się na swój autobus (zaciąłem się przy goleniu i stąd poślizg czasowy). A do wszystkiego w dobry humor wprawiła mnie piosenka, którą usłyszałem zamieszczoną na jednym z blogów. Takie luźne trzy opowiastki bardzo realistycznie charakteryzujące zupełnie odmienne trzy punkty miasta. Pozwoliłem sobie i ja ją przytoczyć. Tak więc nowy tydzień zaczyna się całkiem obiecująco:)
Autor: Petitek79 o 09:15 2 komentarze
Etykiety: Moje miasto
3 lutego 2010
Chandeleur
Wczoraj był 2 lutego, czyli w Polsce obchodzone kościelne święto Matki Boskiej Gromnicznej, bardziej oficjalnie zwane Świętem Ofiarowania Pańskiego. Tymczasem doczytałem że wczoraj również był Chandeleur. Czyli krótko mówiąc święto naleśnika, najczęściej obchodzone we Francji, w mniejszym stopniu w Szwajcarii oraz Belgii.
Ale te naleśniki to tak znikąd się nie wzięły. Święto Matki Boskiej Gromnicznej ma swego poprzednika w rzymskim święcie Festa Candelarum, w czasie którego noszono zapalone pochodnie. W 472 roku, papież Gelazy I związał pogańskie święto z pamiątką oczyszczenia Maryi czterdzieści dni po Narodzeniu Jezusa i tak powstało Święto Ofiarowania Pańskiego. Ale gdzie te naleśniki? A no ten sam papież Gelazy rozdawał zbożowe podpłomyki biednym przybyszom w Rzymie i stąd wzięła się tradycja, że w dzień święta Matki Boskiej Gromnicznej smaży się naleśniki na pamiątkę tych podpłomyków.
Poza tym naleśnik to również symbol słońca. Przez swój okrągły i złocisty kształt przypomina tarczę słoneczną, co się odnosi do powrotu wiosny po zimnej i ciemnej porze zimowej. No to nie ma na co czekać, tylko dziś z małym poślizgiem na obiad będą... naleśniki:) Jak świętować to świętować!
Autor: Petitek79 o 07:47 2 komentarze
Etykiety: Samo życie
2 lutego 2010
Na zimowo
Zima zagościła u nas na dobre. I chyba powoli oswajamy się z myślą, że szybko nas nie opuści. Aby sobie bądź co bądź umilić ten czas do wiosny, mieszkańcy mojego osiedla postanowili zaprosić do siebie nowych kompanów zimowej niedoli. Przybysze doskonale wkomponowali się w środowisko, na skwerku przed sklepem;-) Zawsze raźniej posiedzieć z browarkiem w większym gronie prawda? Mało tego, nowoprzybyli stali się nie lada atrakcją w okolicy i całe tłumy ludzi przychodzą aby poznać tymczasowych poznaniaków. Pomysł trzeba przyznać oryginalny a i pewnie stróże prawa na niektóre sprawy teraz mogą przymknąć oko. Bo jakoś tak mimo wszystko przyjemniej razem się zrobiło to po co psuć atmosferę.
Zdjęcia pochodzą z portalu www.epoznan.pl
Autor: Petitek79 o 09:51 1 komentarze
Etykiety: Moje miasto
30 stycznia 2010
Joanna d'Arc
Dziś mieliśmy okazję z żoną uczestniczyć w wernisażu z okazji odsłonięcia odrestaurowanego obrazu Jana Matejki Joanna d'Arc. To nie Bitwa pod Grunwaldem, jak się powszechnie uważa, jest największym obrazem namalowanym przez Jana Matejkę, lecz znajdująca się w zbiorach Galerii Rogalińskiej Joanna d' Arc. Płótno o monumentalnych rozmiarach (4,84 x 9,73 m) powstało w 1886 roku. Jedenaście lat później obraz został zakupiony przez Edwarda Raczyńskiego od spadkobierców malarza. Płótno przedstawia triumfalny przejazd Joanny d'Arc z orszakiem królewskim ku katedrze w Reims w lipcu 1429 roku, na koronację Karola VII na króla Francji.
Obraz ten został poddany renowacji i konserwacji. Prace nad tym dziełem rozpoczęły się w marcu 2008 roku a dziś zastała dokonana jego uroczysta prezentacja. Na wernisażu byli obecni główni konserwatorzy obrazu którzy przedstawili cały proces przywracania świetności obrazowi. Nie zabrakło również osób związanych ze sztuką malarską, głównych sponsorów i darczyńców na rzecz odnowienia obrazu oraz przedstawicieli mediów lokalnych jak i krajowych. Gratulacjom i podziękowaniom nie było końca.
Po oficjalnej części odbył się mały poczęstunek w pomieszczeniach galerii.
Dla zaproszonych gości stworzono również możliwość zwiedzania pałacu w Rogalinie. Na tę okoliczność bardzo się ucieszyłem, ponieważ chociaż w Rogalinie byłem kilkakrotnie, nigdy nie udało mi się zwiedzić wnętrza pałacu z powodu... ciągłego i nieustającego remontu. Niestety pałacowe wnętrza mnie zawiodły. Zawierały puste sale i komnaty, bez mebli, wystroju, nawet ściany były jedynie wybielone bez oryginalnych kolorów poszczególnych pomieszczeń. Remont który trwa tu odwiecznie okazało się, że będzie trwał jeszcze długo. Kustosze muzeum wciąż są w poszukiwaniu cennych eksponatów po zniszczeniach wojennych jak również trwają prace nad rekonstrukcją utraconych drogocennych elementów wystroju pałacu. Niemniej jednak warto było wysłuchać historii związanych z tym miejscem, jak również zapoznać się ze zdjęciami wnętrz, jak prezentowały się przed wojennymi zniszczeniami dokonanymi przez Niemców.
Autor: Petitek79 o 22:54 1 komentarze
Etykiety: Kultura
29 stycznia 2010
Młodym być
Wchodzi dziadziuś do autobusu. Podpiera się laską i kurczowo chwyta za poręcz aby móc się utrzymać jak autobus ruszy. Podobnie jak ja zauważa to mężczyzna który wstaje, podchodzi do dziadka i grzecznie ustępuje mu miejsca. Po czym dziadek odpowiada:
- Dziękuję, ale ledwo siedemdziesiątkę przekroczyłem. Do setki jeszcze sobie postoję.
Autor: Petitek79 o 12:57 1 komentarze
Etykiety: Komunikacja miejska, Rozmowy kontrolowane
25 stycznia 2010
Pianista
W weekend mieliśmy iść do kina, jednakże przeziębienie i siarczysty mróz troszkę nam pokrzyżowały plany. Więc urządziliśmy sobie kino domowe. Z żoną udało nam się obejrzeć film Polańskiego "Pianista". Kiedyś już oglądałem go w kinie, tuż po premierze. Był to jedyny film, gdzie byłem świadkiem jak po zakończeniu seansu ludzie w kinie wstali z miejsc i zaczęli klaskać. Nigdy więcej mi się coś takiego nie przytrafiło.
Kiedyś myślałem że to dla reżysera. Teraz z perspektywy czasu zastanawiam się, czy aby to nie było w hołdzie dla ofiar holokaustu. W każdym razie patrząc drugi raz na tę produkcję zacząłem inaczej odbierać to wszystko. Kiedyś ot po prostu film pokazujący jak to było z Żydami w czasie wojny. Czasami zbyt drastycznie. Teraz jednak kiedy mam rodzinę i czuję się za nią odpowiedzialny, to zacząłem odbierać pewne sceny tak jakbym to ja był na miejscu prześladowanych. Próbowałem odnaleźć ich uczucia, ból, zrozumieć tragedię. Momentami w oczach miałem przerażenie, a moje myśli zaprzątało jedno pytanie: "Dlaczego i po co". Zrozumiałem jeszcze jedno. W podstawówce byłem na wycieczce szkolnej w programie której miało być zwiedzanie Oświęcimia. Wychowawczyni powiedziała kategorycznie nie, bo jesteśmy za mali. Szkoda mi było tej decyzji, ale teraz wiem, że faktycznie jako dziecko byłem pod tym względem jeszcze niedojrzały. Nie zrozumiałbym wiele z tego. To nie muzeum i nie miejsce dla dzieci.
Po obejrzeniu po raz drugi Pianisty zacząłem się zastanawiać ile z obejrzanych filmów i które z nich przemówiły by do mnie w inny sposób niż kiedyś. Których tak naprawdę nie zrozumiałem, nie odczytałem przesłania. Człowiek widać dojrzewa całe życie. I mając 25 lat a nieco później 30 to wcale nie to samo.
Moja żona powiedziała też do mnie: "Obejrzałabym jeszcze raz Listę Schindlera". Pamiętam- to był film który obejrzałem, bo wszyscy oglądali. Pewnie moja reakcja byłaby podobna jak w przypadku Pianisty. A być może jeszcze głębiej przeżywałbym problem holokaustu. W końcu widać człowiek dojrzewa całe życie, a filmy o których tutaj piszę obejrzane za lat kilkanaście pewnie nasuną całkiem nowe wnioski i wywołają zupełnie odmienne uczucia i emocje niż teraz.
Autor: Petitek79 o 13:33 1 komentarze
Etykiety: Rozmyślania
22 stycznia 2010
Zmęczenie
Niestety od jakiegoś czasu jest odczuwalne. I to nie mówię o ostatnich dniach, ale o dłuższym okresie wstecz. Kiedyś to byłem rannym ptaszkiem. Nocnym markiem nie byłem, ale z kurami też nie chodziłem spać. Jak to się mówi, zawsze o przyzwoitej porze. Teraz jest jakoś inaczej. Poranne wstawanie mnie dobija. Podniosę się na dźwięk budzika, ale później cieżko mi dojść do siebie. A wieczorami padam z nóg. Czasami chętnie bym obejrzał coś w telewizji z żoną. Ale zasypiam. I nie ważne czy to jest ciekawy program, interesujący mecz czy wciągający film. Po prostu siła opadających powiek jest nie do pokonania. Mam ochotę poczytać książkę, ale niestety wypada mi ona z rąk kiedy urywa mi się film. Wstyd się przyznać, ale obecnie wieczorami czytam jedną książkę już od ponad 3 miesięcy. Zawsze po 2-3 strony i już mnie nie ma. Właściwie to już przestałem czytać, bo to jest bez sensu.
Najgorsze, że nie umiem sobie z tym poradzić. To wcale nie jest komfortowe, niestety. Ani dla mnie, ani dla tych co ze mną przebywają. Kawy nie piję bo nie lubię więc ona mnie nie podtrzyma. Zatem kofeiny szukałem w coca-coli. Niestety chyba przestaje na mnie już działać- organizm przyzwyczaił się. Napoje pobudzające- typu Red Bull? Kiedyś próbowałem, ale efekt był odwrotny do zamierzonego- jeszcze bardziej mi się chciało po nich spać. A poza tym są drogie i na dłuższą metę zapewne niezdrowe. Napoje z guaraną- bezskuteczne. Na popołudniową drzemkę nie ma czasu. Więc już bezradnie rozkładam ręce jak walczyć z własnym zmęczeniem. Może mi witamin brakuje? Winy za taki stan na pogodę też chyba zwalać nie powinienem. A może po prostu odprężającego urlopu potrzebuję? Sam nie wiem. Za chwilkę zaczynam weekend. I póki co z tego najbardziej się cieszę.
Autor: Petitek79 o 14:03 0 komentarze
Etykiety: Rozmyślania
18 stycznia 2010
Duże dzieci
Autentyczna rozmowa dwojga dorosłych osób:
- Słuchaj kup mi technica!- szybko wykrzyknął On.
- Ale jakiego?- odpowiedziała Ona.
- Wybierz.
- Ale ja nie wiem
- Wybierz sama! Tylko nie jakiś badziew za 44zł.
Nastała chwila ciszy. Po chwili Ona zaczyna:
- A Ty mi kup geomagi!
- Po co Ci?
- Będę układać
- Ale masz całą szufladę!
- Brakuje mi elementów i nie mogę nic złożyć.
- No dobra, ja Ci geomagi, ale Ty mi technica!
- Umowa stoi- zakończyła Ona dochodząc do kompromisu
Właśnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że to rozmowa dorosłych osób w dojrzałym wieku. Oczywiście Technic to chodziło o Lego Technic- wywnioskowałem z dalszej rozmowy. Ale goemagi? Cóż to u diabła- pomyślałem. Oczywiście nic innego jak magnetyczne pałeczki, puzzle pozwalające robić naprawdę wielkie cuda. Przez chwilkę miałem okazję się tym bawić u swojego chrześniaka. Świetna sprawa, ale wcale nie łatwa. W każdym razie pochłaniające ogromny czas i wyzwalające wiele emocji.
Później dotarło do mnie jak to w dorosłej osobie budzi się dziecięcy instynkt. Sam to wiem po sobie mając małe dziecko w domu. Człowiek czasami sam zanurzyłby się w zabawki o których marzył w dzieciństwie kiedy to godzinami śledził zagraniczne katalogi zabawek, a które dziś są ogólnodostępne. I może dobrze, że mam córkę, bo gdybym miał syna pewnie kupowałbym mu zabawki patrząc przez pryzmat moich dziecięcych pragnień: resorki, zestawy lego, parkingi dla samochodów itp. Ale mając córeczkę i tak fascynuje mnie jej bączek (nie miałem w dzieciństwie), cały zestaw drewnianych kolorowych klocków (takich fajnych nie było) czy zabawki kalwiszowe co można sobie wygrywać prymitywne melodyjki. Po prostu duże dzieci:)
Autor: Petitek79 o 09:01 2 komentarze
Etykiety: Rozmowy kontrolowane
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Archiwum
- grudnia 2012 (2)
- września 2012 (2)
- sierpnia 2012 (3)
- lipca 2012 (5)
- czerwca 2012 (5)
- maja 2012 (3)
- kwietnia 2012 (4)
- marca 2012 (1)
- lutego 2012 (4)
- stycznia 2012 (1)
- października 2011 (5)
- września 2011 (3)
- sierpnia 2011 (6)
- lipca 2011 (7)
- czerwca 2011 (5)
- maja 2011 (4)
- kwietnia 2011 (5)
- marca 2011 (5)
- lutego 2011 (4)
- stycznia 2011 (7)
- grudnia 2010 (10)
- listopada 2010 (7)
- października 2010 (7)
- września 2010 (8)
- sierpnia 2010 (5)
- lipca 2010 (6)
- czerwca 2010 (6)
- maja 2010 (6)
- kwietnia 2010 (9)
- marca 2010 (7)
- lutego 2010 (8)
- stycznia 2010 (10)
- grudnia 2009 (15)
- listopada 2009 (10)
Kategorie
- Komunikacja miejska (15)
- Kultura (17)
- Moje miasto (26)
- Na sportowo (14)
- Oszczędności (3)
- Rataje (2)
- Rozmowy kontrolowane (14)
- Rozmyślania (43)
- Samo życie (77)
- Zdrowie (20)
Czytam innych
-
-
Wszystko, co przemija, jest tylko symbolem10 miesięcy temu
-
-
-
-
Do zobaczenia na wordpress.com7 lat temu
-
koniec blogowania tu i nowy adres7 lat temu
-
-
-
Malarstwo ścienne...10 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-







