Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje miasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje miasto. Pokaż wszystkie posty

12 września 2012

Szlakiem 23

Właśnie przebywam na 2-tygodniowym tacierzyńskim. A właściwie już mi się kończy ten okres wolnego od pracy. Ktoś kiedyś to wymyślił, więc korzystam- a co! Pogoda nam sprzyjała, więc nie było co w domu siedzieć, tylko malucha do wózka i zwiedzaliśmy sobie Rataje. Przeszedłem chyba wszystko wzdłuż i wszerz. Aż mi się znudziło takie bezcelowe spacerowanie. Więc zacząłem sobie obierać konkretne cele codziennych wędrówek.

Chyba jedną z moich ulubionych liczb jest 23. Więc postanowiłem pójść jej śladem i dotrzeć do wszystkich bloków oznaczonych tą liczbą na każdym osiedlu Rataj. Dodam tylko że nie korzystałem z nawigacji, żadnych map, nie pytałem się o drogę. Szedłem na ślepo, aby wymusiło to ode mnie chodzenie i celowe szukanie. Całkiem fajna zabawa. Ile mi to zajęło? Raptem 3 godziny. Oto rezulatat moich poszukiwań:

Dodam tylko, że nie odnalazłem bloku nr 23 na tzw. Os. Unii Lubelskiej. Powód? Jak się okazało jest tam raptem 18 numerów. Wydawało mi się że liczba 23 jest na tyle niska że z powodzeniem uda mi się ją odnaleźć na każdym osiedlu. Widać są też małe skupiska wielkiej płyty. A oto reszta poszukiwań w kolejności odnajdywania:

1. Osiedle Polan

2. Osiedle Powstań Narodowych

3. Osiedle Bohaterów II Wojny Światowej

4. Osiedle Armii Krajowej

5. Osiedle Rzeczypospolitej

6. Osiedle Piastowskie- najwięcej czasu mi zajęło ze względu na rozległość osiedla

7. Osiedle Jagiellońskie

8. Osiedle Oświecenia

9. Osiedle Lecha

10. Osiedle Tysiąclecia

11. Osiedle Rusa

12. Osiedle Czecha

13. Osiedle Orła Białego

14. Osiedle Stare Żegrze

3 lipca 2012

Poznań po Euro

Wszyscy podsumowują Euro 2012 więc i ja się pokuszę o kilka słów moich przemyśleń:
 
1. Strefa Kibica. Na początek to powiem, że cieszę się że jest już po. Nie abym był jakimś przeciwnikiem Euro, ale co mnie denerwowało to wychwalana wszech o wobec Strefa Kibica. Mi akurat kompletnie nie leżała, bo nie mogłem dojechać do rodziców, którzy mieszkają w samym jej centrum. Wybierając lokalizację strefy nikt nie myślał o okolicznych mieszkańcach. Bałagan był, korki i wielki chaos.

2 Zyski. Wiele się o tym mówi, tylko szkoda, że zarobili restauratorzy, że zarobili hotelarze, sprzedawcy pamiątek, gadżetów, taksówkarze. Biznes zrobili też zbieracze puszek- dziennie można było wyzbierać aluminium nawet za 200zł. (dlaczego nie wziąłem sobie urlopu?). No i co z tego że mówi się o milionach euro jakie zostawili kibice. Te pieniądze trafiają do poszczególnych przedsiębiorców. A budżet miasta pozostaje niestety z dziurami i długami. Zastanawiam się tylko, czy to co zostało rozbudowane to pozostanie na przyszłość, czy może każdy zwinie swój interes bo co miał zarobić to zarobił.

3. Inwestycje drogowe. Nie skończono wielu remontów i niestety będą one trwały nadal po Euro. Zaczęliśmy, rozkopaliśmy to i trzeba dokończyć, więc i wydać kolejne pieniądze. Bo skoro wydaliśmy już tyle to szkoda marnować szansy na dokończenie. A na oświatę nie ma i zamyka się przedszkola i szkoły, bilety MPK drożeją bo trzeba spłacić nowe tramwaje, strefa parkowania powiększona godzinowo i droższa bo trzeba budżet kleić. I tak będziemy to Euro odczuwać przez kolejne 10-15 lat. Remonty podstawowe ograniczone bo nie ma pieniędzy, ale przecież Grunwaldzka z dworcem autobusowym na Junikowie musi być dokończona (a miała być na Euro), tramwaj na Franowo musi być dokończony (a miał być na Euro), PESTKA musi być zrobiona (a miała być na Euro), zachodnia obwodnica Poznania nie jest zamknięta (a miała być na Euro), ICHOT daleko w polu (nie wiem po co to komu miało być na Euro) itd...

4. Chaos komunikacyjny. Kolejna rzecz to nikt nie policzył ile stracił przeciętny obywatel stojąc w korkach. Ile ja godzin wystałem aby dojechać do domu przez paraliż na Grunwaldzie. Teraz przeliczyć to na złotówki i przemnożyć przez wszystkich takich nieszczęśników jak ja? Majątek! I jeszcze nie wiadomo co nas czeka jak zamkną Kaponierę. Fakt- mamy teraz gładkie i piękne ulice, ale kosztem wielu milionów.

5. Stadion. Mamy jaki mamy. Podobno miejski, ale zarządzany przez Lecha. Warta się odcina i remontują swoje boisko na Wildzie więc zamiast zarabiać to będzie stał i z roku na rok niszczał, aż na trybunach lepsza trawa wyrośnie jak na płycie boiska. Czasem pewnie jakiś koncert zorganizują i na tym się skończy. A nie daj Boże Lech Poznań spadnie z formą to największa polska pieczarka będzie świecić pustkami.

6. Turystyka. Czy na pewno ludzie wrócą do Poznania? Kibice to specyficzny typ obywateli, przyjechali tutaj za swoją drużyną i nie jestem przekonany czy wrócą na wakacje. Czy my jeździmy z większą częstotliwością teraz do Bragi, Turynu, Manchesteru, Salzburga, bo tam grał Kolejorz?

Podsumowując. Euro wyszło na duży plus. Ale dla kraju, dla Polski! Złamaliśmy stereotypy o tym że w Polsce nic nie ma. Dlatego zdziwienie dziennikarzy z Azji że u nas komórki normalnie działają, że mamy swobodny internet i drogi jako takie. Że jedzenie mamy w sklepach i ogólnie jesteśmy normalnym krajem. Tymczasem dla Poznania? Czy warto było dla trzech meczy robić takie koszty? Bo nie łudźmy się. Kibice kasę zostawili, ale budżet miasta dołożył grube dziesiątki milionów i z wielkimi długami będzie wchodzić w kolejne lata. Mamy nowy terminal lotniczy, więc oby tylko ludzie chcieli latać. Będzie nowy dworzec- bo to co teraz jest to dworcem nie nazywam. Z tego akurat się cieszę że ruszyli tę kupę gruzu, ale mam wątpliwości czy taki właśnie dworzec chciałem widzieć. Bo nie podoba mi się i będę o tym głośno mówił. Jest autostrada do granicy i do Warszawy, ale i tak nią jeździć nie będę bo nie będzie mnie stać takie opłaty przy bramkach. Mam mieszane uczucia co do wszystkiego. Oby się nie okazało że za kilka lat Poznań będzie najmniej remontowanym miastem, z najdroższymi opłatami i najdroższym życiem bez szans na nowe inwestycje a co za tym idzie na dalszy rozwój.

24 kwietnia 2012

Przedszkolny misz-masz

Wczoraj w Poznaniu było ogłoszenie wyników naboru do przedszkoli na kolejny rok 2012/2013. Natalka startowała do nowego przedszkola, tym razem na Ratajach. Niestety ratajskie przedszkola budowane niemal 30 lat temu nie wzbudzają mojego zachwytu. Widać jeszcze elementy minionego ustroju i bardzo dużo im brakuje do nowoczesnych placówek. Zachwycony nimi nie jestem, ale postanowiliśmy posłać córkę do takiego przedszkola aby było blisko domu. Nie jestem zwolennikiem ciągania dziecka przez pół miasta do konkretnej placówki, aby popołudniu ponownie przebijać się przez korki i tracić cenny czas aby dostać się do dziecka które zostawiłem w innej części miasta.
No i wracając do wyników- Natalka dostała się. Więc kamień z serca, bo w tym roku miejsc w przedszkolach jest mniej jak chętnych. Tutaj na pewno jest radość. Ale nie rozumiem jednego. Stworzono grupę mieszaną, tak więc nasza niespełna 4-latka będzie chodzić z 4, 5 i 6-latkami. Czegoś tutaj nie rozumiem. Przecież dla takich dzieci, to czy mają 4 czy 6 lat, to ogromna różnica rozwojowa, przepaść w wielu codziennych czynnościach. Poza tym gdzie tutaj mówić o realizacji programu wychowawczego? Przecież starsze dzieci uczą się już literek, liczyć, mają inne cele niż takie maluchy. Tak samo inne tematy między takimi dziećmi,  różne zainteresowania, nie wspominając o zabawach. Nie wiem czy to jakiś eksperyment czy forma praktykowana od lat w tym przedszkolu. Pierwszy raz się z czymś takim spotykam. Zawsze było że dzieci zbliżone wiekowo a nie rozpiętość 2 lat. Nie wiem co o tym myśleć. Bo jedyny wniosek jaki się nasuwa, to albo te 6-latki zdziecinnieją, albo moja córka za rok będzie czytać.

28 lutego 2012

Wielka płyta- czy nadal fascynuje?

No i w sobotę zdaliśmy nasze klucze do "starego" mieszkania. Troszkę mi jednak żal. W końcu spędziliśmy tam ponad 5 lat. Początkowo w dwójkę, później pojawiła się Natalka. Jakiś sentyment pozostanie. Jeszcze w sobotę robiłem ostatnie zakupy w okolicznych sklepach. Będzie brakowało mi tych kątów. Człowiek przyzwyczaił się do sklepów, punktów usługowych, placu zabaw, stałych tras spacerowych. Będzie brakować lądujących samolotów. Wszak mieszkaliśmy na Starym Grunwaldzie, w niedalekiej odległości od lotniska. Kilka ulic dalej mieszkała moja babcia, dużo czasu tam spędzałem jak byłem dzieckiem. Wychowała się tam też moja mama.

Teraz czas opuścić to miejsce. Już niedługo (mam nadzieję) zacznę przyzwyczajać się do nowej dzielnicy. Tym razem Rataje. Zawsze marzyłem aby mieszkać w takim blokowisku. Zazdrościłem rówieśnikom tego że mają swoje pokoje, place zabaw pod blokiem, wszędzie wiele dzieciaków. No i te megasamy w pawilonach, bo przecież nikt jeszcze nie znał marketów. Ja jako wychowany na Starym Mieście, w kamienicach, w domach pamiętających czasy II Wojny Światowej zawsze pragnąłem tej ówczesnej "nowoczesności". Pamiętam jak w latach 90-tych znajomi przenosili się na nowobudowane osiedla ratajskie. Wydawała mi się to wówczas niesamowita gigantomania jeśli chodzi o skupisko wielkich bloków i nagromadzenie ludzi w jednym miejscu. Fascynowało! A poza tym blokowiska zawsze mimo wszystko były kolorowe jakby zestawić je z szarością kamienic i ponurym podwórkiem. Mam nadzieję, że teraz po latach nie rozczaruję się. Chociaż czasy się zmieniły i osiedla z wielkiej płyty nie są tym samym co kiedyś to jednak nadal mi się wydaje że są atrakcyjniejsze niż zatłoczone centrum.

12 października 2011

Wyścig ulicami miasta

Sytuacja drogowa na ulicach Poznania może wyprowadzić z równowagi nawet najspokojniejszego kierowcę. Remontów przybywa, a wraz z nimi pojawiają się korki które totalnie paraliżują miasto. Mieszkam w zachodniej części Poznania, więc mnie dotyczą utrudnienia związane i z budową ulic wokół stadionu, jak również odczuwam trudy związane z Rondem Kaponiera, Rondem Jeziorańskiego oraz zamkniętą Roosevelta. W poniedziałek to z okolic Św. Marcina na Stary Grunwald jechałem bagatela 1 godzinę i 40 minut.
Po takim "sajgonie" człowiek szuka innych rozwiązań niż samochód. Ale jakich? W każdym razie jeśli ktoś tak myśli, to w piątek może się przekonać czym najszybciej można się dostać z punku A do punktu B. Odbędzie się Poznań Traffic Race.  Co to takiego? Prezydent Poznania Ryszard Grobelny komunikacją miejską, piłkarz Manuel Arboleda samochodem, muzyk Michał Kowalonek (Snowman) rowerem oraz dziennikarz Radia Merkury Sławomir Bajew na nogach - wszyscy będą walczyć o zwycięstwo. Kto pierwszy dotrze z ul. Mogileńskiej 50 na Stadion Miejski. O tyle mnie to ciekawi, że trasa  w  90% pokrywa się z moją trasą z pracy do domu.
Start już w ten piątek o godzinie 8:00. Szkoda, że nie będzie jeszcze drugiej tury w okolicach godziny 16:00, gdzie śmie twierdzić że korki są większe. Cały wyścig będzie można bezpośrednio śledzić TUTAJ Każdy z uczestników będzie miał zamontowany GPS, dzięki czemu będzie można śledzić ich położenie.

21 września 2011

Przestępstwa Gospodarcze

Wokoło często słyszymy o dokonywaniu przestępstw gospodarczych, o defraudowaniu ogromnych kwot, korupcji. Nie należą do rzadkości takie przypadki jak zatajanie dochodów, unikanie płacenia podatków czy też z nieco innej strony jak niedoskonałość systemów księgowych. Coraz bardziej otwarcie mówi się również o kreatywnej księgowości i nadużyciach związanych z tym pojęciem. Polskie prawo gospodarcze (i nie tylko) zapewne ma wiele różnego rodzaju luk i nieścisłości, że z powodzeniem można obchodzić pewne przepisy. Albo w dużej mierze naciągać interpretację innych. Pomysłowość osób które chcą coś zataić przed organami skarbowymi jest nieograniczona. Jednym się udaje, inni wpadają na początku, jeszcze inni po wielu latach. Pytanie jakie się nasuwa, to czy można gdzieś nauczyć się matactwa i kombinowania, czy po prostu trzeba mieć w sobie żyłkę do oszustw.

Nauczyć się oszukiwać oficjalnie pewnie nie idzie. Ale na pewno można się nauczyć zapobiegania i wykrywania różnego rodzaju przestępstw gospodarczych. Kolega właśnie przedstawił mi ofertę całkiem ciekawych studiów na ten temat. Szczerze? Zaskoczony jestem, że takie kierunki istnieją. Bo tak logicznie myśląc, taką wiedzę można wykorzystać dwojako. Albo zgodnie z założeniem programu edukacyjnego danego kierunku studiów wiedzę wykorzystujemy aby wykryć nieprawidłowości w różnych jednostkach gospodarczych, albo w drugą stronę, aby samemu wykorzystać nabyte doświadczenie do tego aby pewne rzeczy zataić niekoniecznie do końca zgodnie z przepisami. Bo przecież jeśli ktoś tworzy doskonałe programy zabezpieczające komputery przed hakerami, doskonale wie jak te bariery obejść. Jeśli natomiast ktoś zakłada alarmy w mieszkaniach, również wie gdzie je wyłączyć. W myśl tego, jeśli więc ktoś wie jak wykryć wałek finansowy to pewnie też wie w jaki sposób był zakamuflowany. Oczywiście tutaj problem łączy się jeszcze z czymś takim jak etyka zawodowa i lojalność wobec siebie i innych. 

W każdym razie myślę, że jeśli ktoś ma w sobie odrobinę wiedzy z zakresu prowadzenia działalności, liznął nieco doświadczenia w pionach finansowo-księgowych i jeszcze ma w zamiarze otworzyć własny interes to takie studia mogą być i pomocne i być może nawet otworzą wiedzę do przysłowiowej "żyłki złota". Czy też  przyniosą kolejne ciekawe doświadczenie z dobywaniu wiedzy.

Więcej informacji o tych studiach można przeczytać na stronach Wyższej Szkoły Handlu i Rachunkowości w Poznaniu.

25 maja 2011

Odnowiono feralne miejsce

No proszę. W ostatnim wpisie wspominałem o fatalnej wizytówce Poznania. Idę sobie tym miejscem i co widzę? Nie ma zwisających tynków, dziury zaklejone, wszystko wygładzone i pomalowane na biało. Nie nie, oczywiście że mój wpis nie przyczynił się ku temu. Widać po prostu nie tylko ja zauważyłem tę wielką skazę. Dobrze że ktoś się za to wziął, bo naprawdę miejsce straszyło i na pewno wystawiało negatywną opinię dla miasta. Co prawda na jednym z filarów toaleta jak była tak nadal pozostała i już widać na odnowionej ścianie ślady oddawanego moczu, no ale cóż. Przecież nie postawi się tam strażnika na całą dobę.

18 maja 2011

Wizytówka Poznania

Niedawno miałem okazję spacerować w okolicach Starego Rynku. To miejsce reprezentacyjne, najbardziej rozpoznawalne wśród wszystkich atrakcji miasta. Tam też kierują swoje kroki wszyscy turyści przyjeżdżający do stolicy Wielkopolski. Szedłem na Rynek ulicą Padarewskiego- uznawana za jedną z najdroższych ulic miasta ze względu na drogie i ekskluzywne sklepy. Jest to też ulica którą najczęściej dochodzi się na Starówkę bowiem łączy z nią Plac Wolności oraz Muzeum Narodowe. Na dzień dobry przywitał mnie taki obrazek:


No cóż. Na wandali sposobów nie ma za wiele, na ogół są nieuchwytni. Bazgroły można znaleźć w każdych miejscach Europy. Ale autorów tak pięknie obklejonych skrzynek już nie trudno odnaleźć, przecież zostawiają swoje namiary. Ale widać pięknie się to wkomponowało w krajobraz miejskich zabytków. Dalej napotykam na kolejne arcydzieło sztuki nowoczesnej:


Widać sztuka się rozwija i jakby komu było mało kolorów, to jeszcze na podmurówce ma piękne odsłaniane freski. A i odpowiedni zapach sprzyja podziwianiu dzieła, bowiem filar momentami stanowi za miejski szalet. W samiuśkim centrum!!! Odkąd pamiętam, ten fragment zawsze był przyozdabiany na różne sposoby.

Ale to co zobaczyłem później, to już przeszło moje pojęcie. Bowiem tak naprawdę zamiast napawać się urokiem i klimatem Starówki, zacząłem obawiać się, czy spod arkad wyjdę cały. Miałem normalnie wrażenie, że za chwilkę zacznie odpadać, tynk, cegły i cała reszta budynku nad głową.


No cóż, taka rzeczywistość. A skoro i tutaj szyldy Poczty Polskiej się pojawiły, to warto wspomnieć, że wisi na drzwiach kartka, że z powodu awarii Poczta nieczynna. Szkoda że ta awaria trwa już pół roku. A jest to idealny punkt dla turystów, bo można od razu znaczki kupić i pamiątkowe pocztówki wysłać. Idealne miejsce i o lepsze trudno w tej okolicy. Ale widać potrafimy wyjść na przeciw turystom. Szyldy wciąż wiszą i zdobią pięknie niszczejące mury. Pewnie z czasem odpadną wraz z tynkiem. A całość wygląda tak:


No i co ja mogę powiedzieć osobom które zawitają do naszego pięknego miasta? Nie pozostaje mi nic innego, jak wprowadzać ich inną drogą na Stary Rynek, bo za reprezentacyjną i historyczną ulicę po prostu mi wstyd.

31 stycznia 2011

Szczurzy problem

Wczoraj oglądałem w telewizji "Alarm dla Paryża". Jest to film opowiadający o pladze szczurów jaka pojawiła się w Paryżu w momencie gdy zastrajkowały służby oczyszczania miasta. Sam film nie wzbudził we mnie pożądanych emocji, jak dla mnie słabo zrealizowany i to co oglądałem, to brałem wszystko z przymrużeniem oka. Nie mniej jednak fakt jest taki, że dla Paryża to nie jest mały problem. 
Należy pamiętać, że Paryż to podwójne miasto. Jedno, które widzimy własnym okiem, które znamy od zawsze. Drugie natomiast zaczyna się tuż pod powłoką chodnika. Obszar, na którym stoi Paryż, przypomina dziś ser szwajcarski. Podziemia miasta są rozległe i różnorodne: od naturalnych jaskiń i podziemnych rzek, przez setki kilometrów tajemniczych kamieniołomów rzymskich i późniejszych, kopalnie gipsu i wyrobiska, krypty i piwnice, sieć wodociągów i kanałów, schron przeciwatomowy pod Sorboną, na tunelach metra i rozległych podziemnych parkingach samochodowych skończywszy. Wszystko to sprawia wrażenie odrębnego miasta. A takie środowisko bardzo sprzyja istnieniu masy szczurów. Ile? Trudno oszacować, ale fachowcy wypowiadają się, że nawet czterokrotnie więcej niż samych mieszkańców stolicy Francji. Samo miasto liczy ponad 2mln mieszkańców, ale cała aglomeracja to już 12mln ludzi. Tak więc czyżby Paryż krył pod sobą populację aż 40mln szczurów?

Po filmie zacząłem się zastanawiać jak to wygląda w Poznaniu. Nie znalazłem nigdzie informacji na temat ilości szczurów w moim mieście. Na pewno zdecydowana ich większość żyje w okolicach Jeżyc, Łazarza i starego Grunwaldu. Oczywiście z punktem kulminacyjnym w okolicach Starego Zoo. Dlatego też niedoszła likwidacja tegoż zoo wywołała obawy że Poznań zaleje fala szczurów. Co jakiś czas dają znać o swojej aktywności właśnie we wcześniej wspomnianych okolicach. A to pojawią się w piwnicach, czasem w mieszkaniach w suterynie, to przegryzą kable, a to ziemia się zapadnie w miejscach gdzie wyżłobiły tunele.

Nie pisałbym o tym gdyby, raz nie ten film który wczoraj oglądałem i dwa, gdyby nie to że w zeszłym tygodniu miałem okazję spotkać się ze szczurem. Niedaleko od mojego bloku- raptem około 20 metrów. Jednak jego kryjówką póki co był... sklep. Celowo nie piszę jaki, aby nie robić antyreklamy. Wyskoczył sobie gryzoń z niewielkiej szpary w elewacji budynku i spacerował wzdłuż płotu. Chciałem go nagrać na telefon komórkowy, ale niestety zlewał się z otoczeniem i dość szybko uciekał przede mną. Ostatecznie schował się w nadkolu zaparkowanego samochodu. Pojawiła się u mnie wówczas wątpliwość- czy fakt spotkania szczura w miejscu publicznym powinienem zgłosić? A jeśli tak to gdzie? Bo chyba nie angażować Straży Miejskiej dla jednego szczura. A może nie jednego? Kto wie ile ich się znajduje w kryjówce. Poza tym jak udowodnię że z dziury w budynku wyszedł szczur?

19 listopada 2010

Dzień Toalety

Właśnie w internecie doczytałem, że 19 listopada na całym świecie obchodzony jest jako Dzień Toalety. Choć brzmi zabawnie- organizatorzy tego dnia mają właściwą motywację. Chcą bowiem pokazać światu, że na naszym globie wciąż żyją setki tysięcy ludzi, którzy nie mają dostępu do podstawowej infrastruktury sanitarnej.

Zatem zastanówmy się jak to wygląda w przypadku miasta Poznania. W końcu nigdy nie wiadomo kiedy chwyci nas nagła potrzeba skorzystania z tego dobrobytu. Otóż na myśl przychodzą mi jedynie publiczne toalety na Starym Rynku, pod Rondem Kaponiera, na Rynku Jeżyckim i... właściwie na tym koniec. Nie wiem jak wygląda kwestia toalety przy Katedrze gdyż niedawno była w remoncie. Więc ogólnie mówiąc "śmierdząca sprawa" z tymi publicznymi WC. Pomijam fakt, że zawsze można skorzystać z ubikacji w galeriach handlowych, w centrum jedynie Kupiec Poznański oraz Stary Browar, także dworzec PKP i PKS. Niestety restauracje czy puby często mają dostępne tylko dla swoich klientów, osoby z zewnątrz nie są pożądane nawet za dodatkową opłatą. Kiedyś jeszcze były publiczne szalety na Placu Wolności (na tyłach EMPiKu), na Placu Wiosny Ludów, na Placu Wielkopolskim, na ul. Libelta pod wiaduktem kolejowym. Więc ogólnie tak naprawdę nie ma wielu miejsc gdzie można iść za potrzebą. A nie wierzę, że nie jest to problemem nurtującym Poznaniaków. Nikt w swojej kampanii wyborczej nie wspomniał o tym, a bo i kto by się tym przejmował. A przecież to także wizytówka miasta.

19 października 2010

Bazylika mniejsza

W jednym z artykułów przeczytałem, że Fara w Poznaniu otrzymała tytuł „bazyliki mniejszej” i już oficjalnie może się tak nazywać od niedzieli, kiedy to został odczytany dekret papieski potwierdzający nadanie tytułu. Zdziwiło mnie to ogromnie, bowiem bazylika mniejsza kojarzyła mi się zawsze z wielkimi sanktuariami kultu maryjnego, jak np. Częstochowa, Licheń, czy też Lourdes, Fatima. Tak więc pomyślałem sobie, że to naprawdę zaszczytny tytuł, bowiem w Polsce jest może tylko kilka takich obiektów. No i byłem w absolutnym błędzie jak się później okazało gdy zacząłem nieco szperać w internecie komu tak naprawdę przysługuje zaszczyt posiadania tytułu basilica minor

Jest to tytuł honorowy, nadawany przez papieża, lub w drodze prawa zwyczajowego, który otrzymują kościoły wyróżniające się wartością zabytkową, liturgiczną, pielgrzymkową i duszpasterską. OK, wszystko w przypadku Fary się zgadza prócz... no właśnie czy do Fary przyjeżdża się na pielgrzymkę? Wartość turystyczną ma raczej i to zapewne z racji bliskości Starówki, ale aby pielgrzymki przyjeżdżały, nie sądzę. Pielgrzymka to podróż podjęta z pobudek religijnych do miejsc świętych. Tutaj Fara raczej nie jest docelowym punktem wizyt w Poznaniu.

Drążę dalej i jak się okazuje, że zaszczytny tytuł od 1836 przysługuje również kościołom kolegiackim. No i wszystko w tym momencie jasne, bo Kościół Farny takim właśnie jest. Mało tego, doczytałem, że w Poznaniu basilica minor ma również Katedra Poznańska, bo posiadają go obecnie znaczniejsze kościoły katedralne i klasztorne. No proszę co za niespodzianka dla mnie! No i tym sposobem szybko wyprowadziłem się z przekonania, że to tylko nieliczne świątynie są wyróżnione. Bowiem w Polsce mamy aż 118 świątyń które mogą się tytułować jako bazylika mniejsza. Nie powiem, troszkę uszło ze mnie podekscytowanie tym tytułem dla poznańskiej Fary. Niemniej jednak pozostanie to dla mnie kościół zabytkowy o mało spotykanym wnętrzu, pięknych organach oraz kościół w którym to zostałem ochrzczony. Więc czy to bazylika mniejsza czy nie, sentyment zawsze pozostanie.



10 października 2010

Dzień Piłkarza

Jest Dzień Matki, Dzień Kobiet, Dzień Babci, Teściowej, Ojca, Niepodległości, Dzień bez samochodu, więc dlaczego by nie miało być Dnia Piłkarza. Taki właśnie miał miejsce w piątek. Jeśli takie święto w Poznaniu, to oczywiście musiało się to wiązać z nowootwartym stadionem miejskim. Jak to żartobliwie określił jeden z dziennikarzy- odbyło się otwarcie stadionu po raz trzeci (po koncercie Stinga i inauguracji sportowej przy okazji meczu Lech-Salzburg).
Oczywiście była to nie lada atrakcja dla poznaniaków, aby wejść na stadion za darmo, obejrzeć obiekt od środka, zasiąść na trybunach i ocenić czy to arena godna europejskich rozgrywek czy też nie. No i my z rodzinką nie ominęliśmy tej okazji aby wybrać się na spacer właśnie na Bułgarską.



Na początku swoje świętowanie rozpoczęli najmłodsi piłkarze, być może przyszłość naszej piłki nożnej. Po skończonych rozgrywkach wszyscy zwycięzcy zostali nagrodzeni, a gratulacje młodym talentom składał sam były selekcjoner reprezentacji Polski- Andrzej Strejlau.



Na koniec jednak czekała prawdziwa gratka dla przybyłych na Stadion Miejski. Mecz oldboyów Poznania i Łodzi. Mecz wygrała drużyna przyjezdnych wynikiem 3:4. Ale najważniejsze w tym wszystkim było sobie powspominać nazwiska które kilkanaście lat temu rozgrzewały kibiców. Między innymi po stronie Poznaniaków grali tacy piłkarze jak: Juskowiak, Araszkiewicz, Rzepka, Dembiński czy chyba najbardziej utytułowany Mirosław Okoński.



Tak więc humory dopisały, bo za jednym zamachem można było obejrzeć i nowy stadion i stare gwiazdy. Oczywiście nasza córeczka była zachwycona miejscem w które ją przyprowadziliśmy. A przede wszystkim... krzesełkami i piłkami na boisku. Nie odmówiła sobie również gorącego dopingu słowami: gola! brawo! Teraz nie pozostanie mi nic innego jak zabrać ją na prawdziwy mecz.

24 września 2010

Nie może tu Ciebie zabraknąć

Moim zdaniem jest to najlepszy film promocyjny jaki powstał ostatnimi czasy w Poznaniu. Krótko, z pomysłem, na temat i ze świetną realizacją dźwiękową!

20 września 2010

Dziś otwarcie

Dziś szumne otwarcie stadionu w Poznaniu- pierwszej "gotowej" w Polsce areny na spotkania Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku. Na modernizację Stadionu Miejskiego Poznań zainwestował ponad 713 mln zł. Jest to dziś największy obiekt ligowy w Polsce, który pomieści ponad 43 tysiące widzów. Mimo to, podczas Euro 2012 odbędą się na nim, tylko trzy spotkania fazy grupowej. 
Dziś otwarcie, ale tak naprawdę sam stadion to nie wszystko. Mam mieszane uczucia co do samego otwarcia. Brakuje zaplecza, brakuje zagospodarowania wokół stadionu. Drogi dojazdowe nie są gotowe, parkingi nadal nie są w użyciu. Tutaj jeszcze potrzeba wielomiesięcznej wytężonej pracy aby wszystko zrobić perfekcyjnie. Doczytuję że to co szpeci i nieładne to owinięto czarną folią lub schowano za płotami. Może warto by było poczekać do wiosny aby pokazać obiekt w piękniejszej krasie.  Bo to jednak nadal wygląda jak wielki plac budowy.
Ja natomiast cieszę się, że miejscowe kluby (Lech i Warta) będą miały gdzie rozgrywać swoje mecze, pojemność stadionowa się zwiększy i nie będzie już limitowania biletów np. na mecze z Legią czy Wisłą. Poza tym liczę jeszcze na te drogi wokół stadionu. Już widać znaczną poprawę a wiem że będzie jeszcze lepiej. W końcu to też dotyczy pośrednio mnie, bo przy stadionie mieszkam.

                                            Źródło zdjęcia: http://epoznan.pl

27 sierpnia 2010

Sportowe emocje

Wczoraj miałem okazję być na meczu piłki nożnej Lech Poznań- Dnipro Dniepropietrowsk. Sam mecz o dość wysoką stawkę nie rozpieszczał jako widowisko sportowe. Ogólnie mówiąc kopanina. Dla mnie jednak w tym momencie przeżycia były jeszcze dodatkowe, bowiem miałem okazję obejrzeć stadion "od środka". Czyli nie jak dotąd z okna samochodu przejeżdżając ulicą obok, ale jako kibic na arenie na której zostaną rozegrane Mistrzostwa Europy w 2012 roku.

Ostatni raz na "starym" stadionie byłem jakieś 3 lata temu na jednej z ligowych potyczek. Teraz muszę przyznać że to miejsce zostało przerobione nie do poznania. Przede wszystkim ogromne wrażenie zrobiło na mnie zadaszenie. Idąc na mecz padał deszcz, siedząc na trybunach w ogólnie nie myślałem jaka jest pogoda. Pojemność 46tys. robi wrażenie, aczkolwiek miałem okazję kiedyś być na stadionie o pojemności 80tys.Tutaj jednak tak swojsko, bowiem rodzimy klub. Różnica z poprzednią niecką stadionową jest ogromna. Poza tym dziwnie oglądało się spotkanie nie będąc ograniczonym płotami, drutami czy rowami. Zupełnie inna mentalność- kiedyś nie do pomyślenia. No i ta atmosfera. Może do Hiszpanii czy Anglii jeszcze daleko, ale jak się zapełni stadion po brzegi, to kto wie? W każdym razie stadion na miarę europejskich potrzeb, w moich oczach wypadł pozytywnie, chociaż jeszcze nie jest dokończony.

Dla formalności: Lech co prawda zremisował, ale ten wynik premiował poznański klub awansem. Dziś kolejne emocje związane z losowaniem zasadniczej fazy Ligi Europejskiej. Do Poznania przyjadą nie byle jakie firmy, bo Juventus Turyn, Manchester City oraz Salzburg. No cóż. Europa z każdej strony i to z najwyższej półki zawitała na Bułgarską. Oby tylko jeszcze gra Lechitów była nieco lepsza.


28 maja 2010

Powódź

Fala kulminacyjna zbliża się do Poznania. Tak naprawdę samo miasto nie jest zagrożone powodzią w stopniu jaki obserwowaliśmy w miastach z południa Polski. Są i będą raczej sporadyczne, pojedyncze podtopienia. Ale nie mniej alarm jest i gotowość do nadejścia fali musi być. O ile mieszkanie mam w bezpiecznym miejscu od powodzi, to jednak nie do końca tak jest z moim miejscem pracy.
Firma położona jest na wyspie. Z jednej strony tuż za płotem płynie Warta, z drugiej strony do Cybiny jest około 50 metrów. Teoretycznie powinno wszystko przejść nie naruszając nas chociaż woda szczelnie wypełniła koryto od wału do wału. Do przelania brakuje jeszcze nieco ponad metr, ale profilaktycznie dziś od rana to co cenniejsze wynoszone jest na piętro, a na weekend wszystkie komputery rozłączamy i przenosimy w bezpieczne miejsce. W magazynach opróżniane są dolne półki. Pompa w razie czego stoi w pogotowiu, jak również zestaw kaloszy. Póki co wybiła jedynie woda gruntowa i pojawiła się w podpiwniczonej części warsztatu i miejmy nadzieję że na tym się zakończy.

28 kwietnia 2010

Wybieg dla psów

Podczas spaceru z rodzinką natrafiliśmy na coś takiego:



Byłem nieco zaskoczony. Ale za to pozytywnie. Ktoś wpadł na doskonały pomysł lub po prostu podejrzał to co pewnie już gdzieś jest. Wybieg dla psów znajduje się w Lasku Marcelińskim- enklawie zieleni w centrum miasta. W tym obszarze miasta zawsze można spotkać wypoczywających na zielonej trawce, biegaczy, rowerzystów, rodziny z małymi dziećmi oraz spacerowiczów z czworonogami. Od pewnego jednak czasu ci ostatni mają swój wydzielony fragment, gdzie psy mogą biegać swobodnie bez smyczy czy nawet kagańca. A pozostali użytkownicy zielonych terenów mogą czuć się bezpieczniej, bo teoretycznie psy mają swój wydzielony teren i praktycznie tylko tam mogą biegać bez uwięzi. Pomysł bardzo mi się spodobał jak również sprawdził się wśród bezpośrednio zainteresowanych. Doczytałem, że już się planuje powstanie kolejnych wybiegów w innych częściach Poznania.

2 marca 2010

Gardenia 2010

Czytam dziś w wiadomościach, że ma nadejść ponowny atak zimy. Oj oj niedobrze. Ja już poczułem wiosnę w ostatni weekend a tutaj ponownie ma sypnąć śniegiem? A wiosna zawitała dzięki poznańskim targom Gardenia 2010, na które z miłą chęcią wybraliśmy się całą rodzinką. Jako sympatycy kwiatów, roślin zielonych i całej infrastruktury ogrodowej był to czas mile spożytkowany. Nasze oko cieszyły piękne kompozycje kwiatowe, ciekawe gatunki rzadkich roślin zielonych, piękne aranżacje ogródków i wiele innych ciekawych rzeczy. Nic tylko podpatrywać najlepszych oraz profesjonalistów, a kiedy już wiosna zacznie się na całego samemu spróbować sił w hodowli. Och jak ja już nie mogę doczekać się momentu kiedy będę mógł zrzucić z siebie ciężką kurtkę i oddać się przyjemności uprawiania własnej działki. Póki co pozostają mi tylko zdjęcia.

 
  
  
 

Oczywiście targom towarzyszył kiermasz roślin. Co prawda takich kiermaszów przed pełnią sezonu będzie jeszcze sporo z różnych okazji, ale i tak mimo wszystko kilka cebulek trzeba było kupić :)


8 lutego 2010

Poznańska miłość

Weekend upłynął na spokojnie, w większości w domu ze względu na panujący mróz. Zima niestety już męczy swoja obecnością i człowiekowi nie chce się wychodzić widząc hałdy śniegu na chodnikach. Za to poniedziałek okazał się łaskawy pomimo, iż budzik stałym zwyczajem rozwrzeszczał się o 5 rano. Nawet się wyspałem! Nie przeszkodziło mi też to, że spóźniłem się na swój autobus (zaciąłem się przy goleniu i stąd poślizg czasowy). A do wszystkiego w dobry humor wprawiła mnie piosenka, którą usłyszałem zamieszczoną na jednym z blogów. Takie luźne trzy opowiastki bardzo realistycznie charakteryzujące zupełnie odmienne trzy punkty miasta. Pozwoliłem sobie i ja ją przytoczyć. Tak więc nowy tydzień zaczyna się całkiem obiecująco:)

Grzegorz Tomczak - Poznańska Miłość

2 lutego 2010

Na zimowo

Zima zagościła u nas na dobre. I chyba powoli oswajamy się z myślą, że szybko nas nie opuści. Aby sobie bądź co bądź umilić ten czas do wiosny, mieszkańcy mojego osiedla postanowili zaprosić do siebie nowych kompanów zimowej niedoli. Przybysze doskonale wkomponowali się w środowisko, na skwerku przed sklepem;-) Zawsze raźniej posiedzieć z browarkiem w większym gronie prawda? Mało tego, nowoprzybyli stali się nie lada atrakcją w okolicy i całe tłumy ludzi przychodzą aby poznać tymczasowych poznaniaków. Pomysł trzeba przyznać oryginalny a i pewnie stróże prawa na niektóre sprawy teraz mogą przymknąć oko. Bo jakoś tak mimo wszystko przyjemniej razem się zrobiło to po co psuć atmosferę.

 
  
  
  
  
Zdjęcia pochodzą z portalu www.epoznan.pl

  © Blogger template 'Isolation' by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP