24 maja 2010

Przeniesiona w czasie

Zwykłe przejęzyczenie, ale bardzo zabawnie to wyszło.
Ostatnimi dniami pogoda zmienna jest do tego stopnia, że z godziny na godzinę potrafi się zmienić bądź to z prażącego słońca w ulewę, bądź też z pochmurnego nieba w piękne słońce. Idziemy sobie z żoną i czuć jak parno się robi, deszcz niemal wisi w powietrzu. Idąca obok kobieta zauważa to samo i wyraża głośno swoją myśl:
- Ale słońce daje. Pewnie będzie powtórka z dnia jutrzejszego.

19 maja 2010

Praga na weekend

No i po nieco wydłużonym weekendzie. Udało nam się z rodzinką wyskoczyć na kilka dni do Pragi. Cieszę się ogromnie, bo to spora odskocznia od ostatniej codzienności. Wyjazd uważam za udany chociaż ostatnie dni przed urlopem nie napawały mnie optymizmem. Bo aby w środku maja w dzień było ledwo 9 stopni ciepła? Na szczęście wbrew wszelkim prognozom pogody i tym że Praga przywitała nas deszczem, to się okazało, że później to już ani kropli więcej z nieba nie spadło. Nie było za ciepło, ale na szczęście sucho i udało się zwiedzić te piękne miasto. Odpocząłem może jedynie od pracy, ale będąc w takim miejscu nie sposób było oddać się większemu leniuchowaniu.

Poza tym przełamałem w sobie mały strach przed jazdą samochodem po czeskich drogach. Do tej pory jedynie jeździłem w strefie przygranicznej, a teraz miałem okazję zapuścić się nieco dalej. I pomimo tego co naczytałem się złego o kierowcach w Pradze, to jednak nadal podtrzymuję swoje dotychczasowe zdanie, że na czeskich drogach kultura wszechobecna. Ani razu nie spotkałem się z aktem chamstwa, ograniczenie prędkości jest święte, a klakson używany sporadycznie. No i oczywiście ogromna tolerancja wobec pieszych, czego my polscy kierowcy pewnie długo się nie nauczymy.

No i cieszy mnie również fakt, że można podróżować z małym dzieckiem. Córeczka okazała się znakomitym kompanem na takie podróże, świetnie nam umilała czas i dzielnie znosiła zachcianki rodziców. Czasami marudziła jak to dziecko, ale ogólnie skarb a nie dziecko. Udowodniła nam, że można ją częściej zabierać na takie wypady bo doskonale dostosowuje się do zupełnie nowych warunków.


11 maja 2010

Prognozowanie

Mówi się, że Polacy ciągle na wszystko narzekają. Taka jest nasza ułomność. Ale jak tutaj nie narzekać, skoro każdy widzi co jest za oknem. Praktycznie lato zbliża się wielkimi krokami (w kalendarzu jedynie), a mam wrażenie, że jeszcze zimna nie odeszła na dobre. A co najbardziej może wkurzać to wspaniałomyślne prognozy.
Zastanawiam się nad sensem prognozowania czegoś, co raz że się nie sprawdza, a dwa, że z godziny na godzinę się zmienia. Ot na przykład wczoraj słyszałem, że dziś ma być do 23 stopni a dziś rano, że maksymalnie 15 i to jeszcze z opadami i zimnym wiatrem. Albo najbliższy weekend. Wczoraj byłem zadowolony, że zapowiadali cały bezdeszczowy i z temperaturą około 18 stopni. Dziś już niestety mówi się o opadach oraz 14-16 stopni. Wolę nie patrzeć jakie będą jutrzejsze prognozy. Nie ma co ukrywać. Pogoda jest fatalna, przygnębiająca i w ogóle szkoda pisać na ten temat...

6 maja 2010

Nawał obowiązków

Ostatnio nieco rzadziej pisuję na tym blogu. Nawał pracy mnie totalnie przytłacza. Ale tak to już jest w moim zawodzie. Teraz doszedł jeszcze przełom miesięcy, więc pracy zawsze więcej, do tego można powiedzieć, że miesiąc zaczął się od 4 dnia. Tydzień pracy krótszy a obowiązków wciąż tyle samo. Troszkę się skumulowało wszystkiego. Popołudniami z kolei zajmuję się córeczką, bo żonie popołudniówki wypadły. Na szczęście moja pociecha jest już na tyle duża (ponad 1,5 roku), że dogadujemy się nawzajem. Ktoś zapewne powie, że takie dziecko nie mówi. A i owszem, ale jeszcze jest komunikacja za pomocą gestów, dźwięków, min, uśmiechów- a tutaj możliwości są nieograniczone. Natomiast wieczorami nie mam ochoty na siedzenie przed kompem, bowiem czekam na moją żonkę. Aby chociaż chwilkę pobyć razem bo teraz to nawet w drzwiach się nie mijamy. Troszkę zmęczony, ciągle czymś zajęty ale szczęśliwy...


30 kwietnia 2010

24 636 124 zł.

No i padła wczoraj rekordowa wygrana w historii polskich zakładów lotto. Niestety troszkę przegapiłem tę kumulację, zapomniałem skreślić szczęśliwe cyferki i przez to wygrana jest tak wielka hehehe. Ale gdybym wygrał to pewnie byłby nie mały orzech do zgryzienia. Bo sobie tak myślę, że wygranie tak pokaźnej kwoty to wcale nie rozwiąże stare problemy lecz przysporzy zupełnie nowych. No bo co tutaj z taką gotówką zrobić? Oczywiście że zainwestować, ale w co? Przecież nie oddać tego w ręce jednego banku, jeśli inwestycja w grunt to teraz jaki? A może akcje? Ale trzeba się troszkę na tym znać. Fundusze inwestycyjne? Złoto? Waluta raczej niepewna, to może po prostu wydać. Ale to też nie takie łatwe. Co to jest za kwota to naprawdę może zobrazować tylko fakt co można kupić za takie pieniądze:
- 200 samochodów o jakim marzę i to z pełnym wyposażeniem
- albo paliwa do samochodu, co pozwoliłoby niemal 2tys. razy objechać kulę ziemską- nierealne!
- 80 mieszkań średniego standardu. To właściwie ze dwa całe bloki

Albo poszukałem w realnym świecie ofert z wysokiej półki:
- w Poznaniu Dom Książki na ul. Gwarnej- tj. ponad 2000 metrów kwadratowych na 7 kondygnacjach
- na Śląsku wielką działkę 9ha z halą magazynową 16tys. metrów, dwa biurowce, cała infrastruktura i nawet bocznica kolejowa
- w Krakowie cały hotel na Starym Mieście wraz z wyposażeniem
- działkę 53ha pod Szczecinem z jeziorem i wstępnym planem budowy osiedla apartamentowców

Ach pomarzyć można.

28 kwietnia 2010

Wybieg dla psów

Podczas spaceru z rodzinką natrafiliśmy na coś takiego:



Byłem nieco zaskoczony. Ale za to pozytywnie. Ktoś wpadł na doskonały pomysł lub po prostu podejrzał to co pewnie już gdzieś jest. Wybieg dla psów znajduje się w Lasku Marcelińskim- enklawie zieleni w centrum miasta. W tym obszarze miasta zawsze można spotkać wypoczywających na zielonej trawce, biegaczy, rowerzystów, rodziny z małymi dziećmi oraz spacerowiczów z czworonogami. Od pewnego jednak czasu ci ostatni mają swój wydzielony fragment, gdzie psy mogą biegać swobodnie bez smyczy czy nawet kagańca. A pozostali użytkownicy zielonych terenów mogą czuć się bezpieczniej, bo teoretycznie psy mają swój wydzielony teren i praktycznie tylko tam mogą biegać bez uwięzi. Pomysł bardzo mi się spodobał jak również sprawdził się wśród bezpośrednio zainteresowanych. Doczytałem, że już się planuje powstanie kolejnych wybiegów w innych częściach Poznania.

22 kwietnia 2010

Ulubiona data

Jutro jest dzień 23 kwietnia. Co w tym szczególnego? Otóż nic. Po prostu nie wiedzieć dlaczego lubię tę datę. Właśnie połączenie 23 i słowa kwietnia. Żadnego roku nic wielkiego w ten dzień się nie wydarzyło, a mimo wszystko jakoś emocjonalnie podchodzę właśnie do tej daty. Takie coś głupiego w podświadomości. Może kiedyś to będzie jakiś ważny dzień a jeszcze o tym nie wiem. W każdym razie cieszę się, że jutro jest mój ulubiony dzień w roku chociaż nie wiem co w nim takiego szczególnego.

19 kwietnia 2010

Sezon grillowy rozpoczęty

Początkowo zapowiadano zimno i deszczowo, nawet dochodziły do mnie sygnały o możliwym deszczu ze śniegiem. Później prognozy były nieco bardziej optymistyczne, ale wciąż zimno, buro i ponuro. W czwartek podano że będzie nawet całkiem całkiem, ale w rzeczywistości był piękny słoneczny i ciepły weekend. W niedzielę termometr pokazywał nawet 21 stopni w cieniu. Więc nie było na co czekać. W piątek wieczorem szybka akcja kupienia grilla i całego osprzętu, a w niedzielę pierwsze kiełbaski, zwęglony chrupiący chlebek i karkóweczka. Tak więc sezon grillowy uważam za otwarty.

To niesamowite jak w taką pogodę zaludniają się miejskie ogródki działkowe. Nie ważne co się w tym czasie działo w Warszawie i w Krakowie. Człowiek ma już serdecznie dosyć wszelkich informacji o tym dlaczego, po co, kto i gdzie. I ja też wraz z rodzinką odcinając się od bieżących wydarzeń w kraju i na świecie mile spędziłem czas na świeżym powietrzu. Widać jak bardzo ludzie są spragnieni pięknej pogody i cieplutkiego słońca. W końcu można było w pełni docenić urok posiadania własnej działki. Kiedyś dość sceptycznie nastawiony do takich "tworów" ubiegłych epok- teraz w pełni korzystałem z przywilejów działkowca.: troszkę pracy, troszkę odpoczynku a wszystko na świeżym powietrzu w otoczeniu budzącej się  do życia wiosny .Nie chwaląc się nawet, żona dostrzegła u mnie pierwsze ślady tegorocznej opalenizny.


15 kwietnia 2010

Koniec pojednania

Chcąc czy nie chcąc człowiek i tak zmuszony jest żyć ostatnimi wydarzeniami. Nie da się uciec od tego wszystkiego co wokół się dzieje. Przyznam się, że nie sądziłem, że koniec pojednania nadejdzie jeszcze przed pogrzebem prezydenckiej pary. Wiedziałem, że to nastąpi, ale nie sądziłem że tak szybko. Dziś rano przeczytałem na blogu Ani coś pod czym całkowicie się podpisuję: Moim skromnym zdaniem za zasługi powinno się chować na Wawelu, a nie za tragiczną śmierć.

12 kwietnia 2010

W obliczu tragedii

Wiadomo co się stało. Nie będę się tutaj rozpisywać, bo powiedziano wystarczająco wiele, każdy oglądał relacje telewizyjne, śledził bieżące wydarzenia związane z katastrofą samolotu. Nie mam zamiaru tutaj pisać nic twórczego. Ale jedna myśl ciągle zaprząta mi głowę obok której obojętnie przejść nie mogę. Mianowicie tak wiele mówi się o pojednaniu Polaków. W obliczu tragedii wszyscy zwróceni w jednym kierunku, wszelkie podziały znikają, ustają ludzkie spory. Mówi się o tym, że ból i cierpienie łączy ludzi i sprzyja temu sławetnemu pojednaniu Narodu Polskiego. Powiem krótko. Takie pojednanie już raz było- dokładnie 5 lat temu. Również wszyscy się jednoczyli bowiem pogrążeni w żałobie byli sobie w stanie wszystko wybaczyć. Obiecywano sobie wiele. Dlatego teraz nie wierzę w to co niektórzy mówią o zniesieniu wszelkich podziałów. Owszem, jesteśmy tacy, że sytuacjach kryzysowych potrafimy się jednoczyć. Ale to tylko na ten moment.

  © Blogger template 'Isolation' by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP